MISJA

Każda droga ma początek. Nasza zaczęła się w miejscu, które wielu uważa za koniec.

ROZDZIAŁ I – POCZĄTEK

Gdy znaleźliśmy się pierwszy raz za murami, cisza przytłoczyła nas mocniej niż to, co zobaczyliśmy dookoła. Miała w sobie coś nienaturalnego — brzmiała jak odgłos wszystkich czynów, które doprowadziły tych ludzi do tego miejsca. W marcu 2025 roku stanęliśmy w jednym z najcięższych więzień w Teksasie, tam, gdzie kara śmierci wciąż jest rzeczywistością, a nie wspomnieniem z przeszłości.

Mury były potężne, grube jak granice między życiem a śmiercią. Ludzie — różnych kolorów skóry, narodowości, języków. Niektórzy byli milczący, jakby dawno pogodzili się ze swoim losem.

Najgorszy był zapach. Nie dało się go zignorować — mieszanina potu, rozpaczy i przemocy, jakby w powietrzu unosiła się pamięć o gwałtach, morderstwach i krwi, której nie da się już zmyć z betonu.

Kiedy zapytaliśmy strażników, o co możemy się modlić, odpowiedzieli bez wahania:

— O bezpieczeństwo.

Spoglądali na nas poważnie, jak ludzie, którzy wiedzą, że każdy dzień może być ostatnim. Opowiadali, że czasem po pracy nie wracają już do domu. Nie dlatego, że nie chcą. Po prostu nie zawsze mają taką szansę. Tu giną nie tylko więźniowie.

Tam, za murami, pojęcie dobra i zła przestawało być oczywiste.

ROZDZIAŁ II – SPOTKANIE

Po przejściu długiego korytarza, w którym każdy krok odbijał się echem jak wyrok, dotarliśmy w końcu do kaplicy. Korytarz zdawał się nie mieć końca — z obu stron ciągnęły się cele, a zza krat patrzyły oczy, których nie sposób zapomnieć. Jedne puste, jakby bez życia. Inne – wypełnione gniewem. Jeszcze inne – dziwnie spokojne, jakby gdzieś po drodze zrozumiały coś, czego my, wolni, wciąż nie pojmowaliśmy.

W naszych głowach wciąż brzmiało jedno: oni są tu, bo na to zasłużyli. Nie czuliśmy współczucia, raczej ciekawość zmieszaną z nieufnością. Wiedzieliśmy tylko, że większość z tych, którzy tu przychodzą – jak nam wcześniej powiedziano – „doświadczyła już spotkania z Bogiem”. Brzmiało to abstrakcyjnie. W końcu jak człowiek, który zabił, zdradził, zniszczył życie innych, może mówić, że poznał Boga? I o czym w ogóle mieliśmy z nimi rozmawiać?

Kiedy drzwi kaplicy zamknęły się za nami, czas jakby stanął w miejscu. W rogu stał prosty krzyż z drewna, nad nim migotało słabe światło jarzeniówki. Zaczęli schodzić się więźniowie. Różni — młodzi, starzy, czarni, biali, Latynosi. Niektórzy z tatuażami na twarzach, inni z Biblią w dłoniach. Nasza grupa powoli zniknęła w ich tłumie. Nagle granica między “my” a “oni” zaczęła się rozmywać.

Podeszliśmy do starszego mężczyzny. Zapytaliśmy, jak poznał Boga. Spojrzał na nas spokojnie i powiedział:

– Miałem raka. Lekarze dawali mi dwa miesiące życia. Mój wyrok kończył się za pięć lat, więc wiedziałem, że nie dożyję wolności. Pewnej nocy przyszedł do mnie Jezus. We śnie położył rękę na moim brzuchu i wyciągnął ze mnie coś, jakby cały ten ból i gniew. Obudziłem się – guza nie było. Lekarze powiedzieli, że to cud.

Uśmiechnął się lekko.

– Zostały mi dwa lata. Chcę wrócić do domu i nauczyć swoje czternaścioro wnuków, jak żyć dla Boga.

Podeszliśmy do kolejnego więźnia — trzymał w dłoniach ogromną, starą, zniszczoną Biblię. Zapytaliśmy, jak on poznał Boga. Spojrzał na nas i powiedział:

– Jezus przyszedł do mnie we śnie.

Jako chrześcijanie wiedzieliśmy, że takie rzeczy zdarzają się tylko wtedy, gdy Bóg nie ma kogo posłać. To rzadkie, wyjątkowe doświadczenia. Jego słowa poruszyły nas głęboko. Złość, niezrozumienie i osąd, z którymi tu przyszliśmy, zaczęły ustępować miejsca współczuciu. Powstrzymywaliśmy łzy, żeby nie uznali nas za mięczaków.

Mężczyzna kontynuował:

– Jezus pokazał mi, że nikt nie chce tu przychodzić. Świat nienawidzi więźniów, a większość z nas nienawidzi sama siebie.
Podniósł Biblię w jednej ręce, drugą wskazał na salę pełną więźniów.

– Kto opowie im o Jezusie, jeśli ja stąd wyjdę? Codziennie przychodzą nowi, bez nadziei. Kto ich nauczy, jeśli nie ja? W tym momencie zrozumiałem, dlaczego mam jeszcze pięćdziesiąt lat wyroku.

Miał już ponad pięćdziesiąt lat, więc wiedzieliśmy, że nigdy stąd nie wyjdzie.

Zrozumieliśmy, że jesteśmy tu nie po to, żeby ich oceniać. Nie po to, żeby współczuć. Ale po to, żeby być świadkami. Nawet tam, gdzie świat odwrócił wzrok, Bóg wciąż patrzył.

ROZDZIAŁ III – WOLNOŚĆ

Po rozmowach z więźniami rozpoczęło się uwielbienie — prowadzone przez nich samych. Nie mieli profesjonalnego sprzętu, ekranów ani świateł. Jeden niedziałający mikrofon i jedna gitara. A jednak, gdy zaczęli śpiewać, wszystko wokół jakby przestało istnieć.

Wszyscy wiedzą, że Amerykanie są obdarowani muzycznie, a Afroamerykanie szczególnie — ale to, co usłyszeliśmy, przerosło wszystko, co znaliśmy. To nie było zwykłe uwielbienie. Śpiew mieszał się z płaczem, taniec z modlitwą. Mężczyźni w więziennych uniformach podchodzili do siebie, kładli sobie dłonie na ramionach, modlili się, prorokowali, opowiadali świadectwa i nawzajem przytulali. Tam, gdzie świat widział karę, oni przeżywali wolność większą niż niejeden człowiek za murami.

Większość z nas była częścią jakiegoś kościoła od urodzenia. Widzieliśmy setki nabożeństw, koncertów, konferencji. Ale czegoś takiego – nigdy. Tam naprawdę czuło się Boga. Tak, jakby nic nie mogło Mu przeszkodzić. Tam nikt nie spoglądał na zegarek, myśląc o kawie po nabożeństwie. Nie było deserów, bufetów ani planu. Było tylko to, co prawdziwe – Bóg, którego naprawdę czuć.

ROZDZIAŁ IV – PRZEMIANA

W Teksasie spędziliśmy około dwóch tygodni, każdego ranka i wieczoru przebywając w innej jednostce. Wszystkie z nich były o najwyższym stopniu bezpieczeństwa. Kiedy wyjeżdżaliśmy stamtąd, nikt z nas nie chciał z nikim rozmawiać. W aucie panowała cisza, w której było więcej niż w jakichkolwiek słowach. Od pierwszego dnia towarzyszyły nam łzy — i nie chciały się zatrzymać przez kolejne dwa miesiące. Płakaliśmy długo, ale nie ze smutku, to było coś głębszego. Ktoś powiedział wtedy, że Bóg prawdopodobnie leczy nasze serca. I dziś wiemy, że miał rację.

W ciągu tych dwóch tygodni wydarzyło się tak wiele, że trudno to opowiedzieć. Świadectwa, które słyszeliśmy, modlitwy, w których uczestniczyliśmy, przemiany, które widzieliśmy — każda z tych historii mogłaby być osobnym rozdziałem. Gdyby ktoś je wszystkie spisał, powstałyby nowe Dzieje Apostolskie.

Ta wyprawa nauczyła nas, kim naprawdę jest Bóg i jak działa — nie w idealnych miejscach, ale tam, gdzie nie ma już nadziei. Szliśmy tam z przekonaniem, że jedziemy dać coś od siebie. A tymczasem to oni — więźniowie — dali coś nam. Pokazali, czym jest wolność, której nie ograniczają mury, i wiarę, która nie potrzebuje sceny ani świateł.

Wróciliśmy inni. Jakby Bóg dał nam nowe serca. Wiemy, że będziemy tam wracać. Będziemy ich odwiedzać, modlić się, wspierać tych, którzy trafią tam pod naszą nieobecność. Ale wiemy też, że ta sama misja toczy się tutaj — wśród ludzi, którzy są za kratami i nikt ich nie odwiedza, i tych, którzy nie byli za kratami, a jednak wciąż szukają wolności.

Każdy mur kryje w sobie historię. Niektóre z nich zaczynają się w ciemności, ale mogą zakończyć się w świetle. Jesteśmy tu po to, by nieść Słowo, które przebija nawet najgrubsze kraty.

Kolejny rozdział napiszmy razem.

CDN…

REKOMENDACJE

Rebecca Phillips

Rebecca Philips BSSM Alumni Project Manager

Nie mam wątpliwości, że bedą wywierać znaczacy wpływ na posłannictwie więziennym i bez zastrzeżeń polecam ich do każdej roli, która wymaga silnej etyki pracy, służebnego serca i zaangażowania w doskonałość.

Aubrey Grieser

Aubrey Grieser Executive Assistant to Dann Farrelly

Są OK.

Dexter Morgan

Les Combs Healing Rooms Bethel Church Pastor

To, co leży im na sercu, jest godne podziwu, ponieważ wynika z przekonania i celu. Dzielą się swoim pragnieniem służenia kobietom pozbawionym wolności, aby doprowadzić je do nawrócenia i pojednania, i jestem pewien, że zrealizują ten plan do końca.

Tracy Rice

Tracy Rice BSSM Pastor

Mają głębokie współczucie dla ludzi i kierują sie pragnieniem, aby ludzie znaleźli nadzieję dla swojego życia. Są bardzo szczerzy w swojej wierze i postępują z największą uczciwością. Gorąco ich polecam bez żadnych zastrzeżeń i obaw.

Jonathan “JP” Sauser

Jonathan “JP” Sauser BSSM Leader and Evangelist

Proponowany program oferuje ogromną wartość zarówno dla więźniów jak i całego kraju. Są prawdziwymi budowniczymi mostów i latarnią nadziei!

ROZDZIAŁY

Do Dyrektorów

Do Dyrektorów

jednostek penitencjarnych

Regulamin Wewnętrzny





Regulamin Wewnętrzny

fundacji

Wejście za mury

Wejście za mury

wolontariat

Za Murami

Za Murami

nasza misja

Rekomendacje

Rekomendacje

Regulamin Płatności

Regulamin Płatności

Biblioteka Więzienna

Biblioteka Więzienna

zbiórka książek

Listy do Świata

Listy do Świata

korespondencja z osadzonymi

Most z Celi

Most z Celi

podcast

Fundamenty

Fundamenty

STATUT

Dopisz swój rozdział

Dopisz swój rozdział

wsparcie dla misji

Prywatność pod opieką

Prywatność pod opieką

RODO

Ankieta Wolontariusza

Ankieta Wolontariusza

Regulamin Wolontariusza

Regulamin Wolontariusza

KONTAKT

Niech ten kontakt stanie się początkiem dialogu, który przekracza mury.

ODPOWIEDZ NA WOŁANIE

ZRÓB PIERWSZY KROK

Po Drugiej Stronie

biuro@podrugiejstronie.org

77-141 Osieki 7/3

Johnny Doe